| Koronacja "Wielkiego Wodza"- czyli rodzinna imprezka! Ach, co to był za dzień! Wczoraj nastawiłam nawet budzik, żeby niczego nie przegapić! A potem wygodnie usadowiłam się przed telewizorem. Nie ma to jak dobra rozrywka od rana, nieprawdaż? :) Byłam pewna, że rzucanie ROTFLami przekroczy wszelkie normy unijne. Wszystko zaczęło się od wejścia przyszłego Wielkiego Wodza (Wielkiego w przenośni) na salę obrad Sejmu. Nastąpiło powitanie (p)osłów, członków Senatorium jak i innych zebranych. Zbliżenie na pana ex [tak na marginesie, miał nietęgą minę]. W końcu poproszono pana K. o powtarzanie roty przysięgi. Wyglądało to wszystko dość komicznie [ach, jaką reprezentacyjną mamy tę Pierwszą Parę RP! :)] Potem orędzie. Tak dla ścisłości: chyba najnudniejsze orędzie jakie słyszałam w życiu. Ale jakoś zmusiłam się, by go wysłuchać. A teraz się poczepiam: Żenujący był fakt, iż praktycznie nie zwrócił się do narodu. Wciąż mówił do Zgromadzenia Narodowego, a treść orędzia przypominała expose premiera. Niczym słowo-wytrych używał słowa "solidarność" np. "Nie ma sprawiedliwości bez solidarności" [powoli zaczyna mi być niedobrze, gdy słyszę o solidarności]. Wciąż wymieniał to, co w Polsce jest złe i wymaga naprawienia. O sukcesach, a przecież było ich ogromnie dużo, prawie się nie zająknął. Rozśmieszyło mnie hasło o naprawie obyczajów władzy: "(...) obok moralnej i nowej zmiany postawy rządzących" ROTFL! Rozumiem, że ta zmiana ma twarz Andrzeja Leppera. Do polityki zagranicznej przeszedł dopiero w drugiej części orędzia. Zupełnie tego nie rozumiem, przecież to główne zadanie prezydenta, a nie chrzanienie o złym stanie autostrad. [Niech zajmie się tym rząd!] O działaniach na arenie międzynarodowej mówił bardzo ogólnikowo i bez konkretów. I za mało! Nie chcę nawet pomyśleć, jak będzie to wyglądało za kadencji "Wodza". Widać, że bardziej zajmuje go patologizacja kraju [no tak, przecież mamy Ligę Patologicznych Rodzin], przestępczość oraz słynne już rozliczenie i oczyszczenie kraju [Niby coś tam mówił o zgodzie i pojednaniu, ale...] Mówił, że Polsce potrzebna jest nowa ustawa zasadnicza [Broń Boże, jeśli miałaby mieć kształt projektu PiSowskiego!], ale przyznał, że będzie prawie niemożliwe, by ją uchwalić. Gdybym słuchała uważniej, pewnie zauważyłabym coś jeszcze, ale umierałam z nudów. Panie K.! Szkoda, że chce pan być prezydentem przede wszystkim Zgromadzenia Narodowego. Zapomniał pan, że oprócz "Panów Marszałków i Wysokiego Zgromadzenia” jest ktoś jeszcze? Mnie osobiście na tym nie zależy, ale ktoś pana wybrał, prawda? Poza tym widać, że przemówienia "Wodza" nie tylko na mnie działało usypiająco. Nasz jakże "cudowny" prymas Glemp spał również. Widocznie nie tylko papież go usypia :) Tak się wyeksploatowałam przy opisie orędzia, że teraz będzie już bardziej skrótowo. Później "Wódz" uczestniczył we mszy świętej. Toż to dopiero koronacja! Słyszałam nawet czyjś pomysł, żeby msza była zawsze obowiązkowym punktem programu przy zaprzysiężeniu. Hmm... zbliża się państwo wyznaniowe? Następny ROTFL: Kaczyński wszędzie ciągał swoją mamusię. Patrzę na transmisję z katedry, a tam obok Pierwszej Pary [IV] RP siedzi jego matka. Za nimi córeczka, zięć i oczywiście... braciszek! Bez komentarza. Następnym punktem "koronacji" było udanie się na Zamek Królewski [a jakże!] Tam "Wódz" odebrał insygnia Orderu Orła Białego [i sam został jego kawalerem...]. Nawet nie wiem, o czym mówił, bo wyłączyłam dźwięk w TV :) Potem przeszedł do Pałacu Prezydenckiego, gdzie powitano go chlebem i solą [obok oczywiście mamusia]. Te dwa punkty programu jakoś zniosłam, a potem nastąpiła kulminacja czyli przejęcie zwierzchnictwa nad armią. Wiedziałam, że to będzie największy ROTFL dnia. I nie pomyliłam się. Gdy "Wódz" maszerował przed stojącymi na baczność żołnierzami, nie wytrzymałam i spytałam na głos: "To naprawdę jest prezydent Polski, czy ktoś robi sobie jaja? Na placu Piłsudskiego naprawdę było widać, że głowa państwa jest wyjątkowo nisko zawieszona! Reprezentacyjność: śmiechu warta! Potem jeszcze przemówienie, którego nie słuchałam [prawie nie było go widać zza mównicy :)] i koniec!! I dziś rano zniechęcenie mojego taty: "Wyłącz ten telewizor, bo wszędzie widzę tego konusika!" No cóż, "Prezydent jest wiecznie live" :) Niestety. |
| Komentarze: |
| 25.12.2005 :: 12:21 :: 83.23.217.92 marios71 dzięki za relację z "intronizacji"(!) kurdupla, nie mogłem oglądać, bo byłem w pracy. Najbardziej żałuję, że nie zobaczyłem przemarszu przed szeregami żołnierzy, ale i tak da się to wyobrazić |
| 24.12.2005 :: 22:16 :: 83.30.99.61 political-fiction Podczas wieczornego wywiadu miałam włączony telewizor, ale prawie nie słuchałam [słuchanie Kaczora przekracza moje siły]W pamięć zapadło mi za to jedno hasło: "Ja wierzę w siłę mojego narodu" I tak mi się skojarzyło, że bardzo podobnej retoryki używał Adolf H... |
| 24.12.2005 :: 14:40 :: 83.26.180.110 patison Ja niestety nie widziałam tego całego spektaklu i... bardzo żałuję. Zapomniałam nastawić alarmu w telefonie, wstałam sobie 10:40 i co się okazało? Już po wszystkim! Chociaż z drugiej strony, kiedy wieczorem oglądałam fragmenty uroczystości w Wydarzeniach doszłam do wniosku, że niewiele straciłam. Przemówienie było nudne, flegmatyczne, a sam Kaczor, w moim odczuciu wyglądał na zmęczonego życiem emeryta. Ten aspekt stał się szczególnie widoczny w wywiadzie, którego udzielił wieczorem dla TVP. |
| 24.12.2005 :: 13:33 :: 83.6.231.99 W 'Co z tą Polską?' właśnie rozwodzili się nad tym jak Kaczyński wyobraża sobie politykę zagraniczną i jak będzie postępował..oskarzyli go na przykład, że jest rusofobem :> Ale mimo tego to był niezwykle zabawny porgram - jak Kamiński z namaszczeniem bronił Lecha! Tak się podniecał i pluł, że boki zrywać :) Wesołych świąt. |
| 24.12.2005 :: 13:06 :: 81.15.177.130 samosia ooo... Wodzu prowadź!ja sobie darowałam orędzie, bo jakoś tak mnie mgliło po tej całej przysiędze i w ogóle... jakkolwiek, by nie było... życzę Wesołych Świąt! |
| ownlog.com :: Wróć |